Przejdź do treści
Kropla Natury

Twarda woda i kamień: cecha wody, której nie da się przegłosować

Kamień w czajniku bywa traktowany jak dowód, że woda jest zła. To nieporozumienie. Osad wapienny jest widocznym skutkiem tego, że woda przeszła przez skały zawierające związki wapnia i magnezu i część z nich rozpuściła. Ta sama woda w tej samej sieci może dawać gruby osad u jednego domownika i cieńszy u drugiego — bo różni ich to, jak mocno ją podgrzewają i jak często korzystają z urządzeń.

Czym jest twardość wody

Twardość to miara ilości rozpuszczonych w wodzie soli wapnia i magnezu. Woda deszczowa jest miękka, bo nie miała z czym reagować. Woda podziemna twardnieje po drodze — im dłużej przepływa przez skały węglanowe, tym więcej z nich zabiera. Dlatego twardość jest w Polsce bardzo nierówna i zmienia się nie tylko między województwami, ale i między dzielnicami jednego miasta zasilanymi z różnych ujęć.

Twardość podaje się w kilku jednostkach, co bywa źródłem zamieszania: w stopniach niemieckich, w miligramach węglanu wapnia na litr i w milimolach na litr. Ta sama woda ma więc trzy różne liczby opisujące to samo. Sprawozdanie z badań zwykle wskazuje zastosowaną jednostkę, a instrukcje urządzeń — jednostkę, której oczekują przy ustawianiu. Warto na to zwrócić uwagę, zanim ktoś ustawi zmywarkę według liczby z innej skali.

Rozróżnia się też twardość węglanową, zwaną przemijającą, i niewęglanową, zwaną trwałą. Praktyczne znaczenie tego podziału jest jedno: to twardość węglanowa odpowiada za osad wytrącający się przy podgrzewaniu. Właśnie dlatego kamień pojawia się na grzałkach, a nie na dnie zimnego wiadra.

Jak sprawdzić twardość wody u siebie

Są trzy drogi, w tej kolejności.

Sprawozdania przedsiębiorstwa wodociągowego to źródło najprostsze i bezpłatne. Przedsiębiorstwa publikują wyniki badań dla stref zaopatrzenia, zwykle na swoich stronach, i aktualizują je regularnie. Trzeba tylko odszukać strefę odpowiadającą swojemu adresowi, bo w większych miastach kilka ujęć zasila różne dzielnice. Jeżeli dokumentu nie widać na stronie, warto o niego zapytać bezpośrednio — udostępnianie informacji o jakości dostarczanej wody należy do obowiązków przedsiębiorstwa.

Ocena obszarowa właściwej stacji sanitarno-epidemiologicznej to źródło uzupełniające. Stacja sprawuje nadzór nad jakością wody przeznaczonej do spożycia i publikuje komunikaty oraz oceny dla gmin.

Test domowy — paskowy albo kropelkowy — jest najszybszy i pokazuje wodę taką, jaka faktycznie wypływa z kranu, razem z wpływem instalacji budynku. Ma jednak ograniczoną dokładność i służy do orientacji, a nie do rozstrzygania sporów. Przy własnej studni domowy test nie zastępuje badania laboratoryjnego, bo twardość jest tam najmniej istotnym z badanych wskaźników.

Gdzie osad naprawdę przeszkadza

Nie każdy nalot jest problemem. Warto rozdzielić trzy sytuacje.

Osad kosmetyczny to zacieki na szkle kabiny, matowa wylewka baterii i biała obwódka wokół odpływu. Wygląda źle, sprząta się trudniej, ale niczego nie niszczy.

Osad kosztowny odkłada się tam, gdzie woda jest podgrzewana: na grzałce pralki i zmywarki, w bojlerze, w wężownicy kotła, w ekspresie do kawy. Warstwa kamienia gorzej przewodzi ciepło, więc urządzenie pracuje dłużej, żeby osiągnąć ten sam efekt, a grzałka pracuje w trudniejszych warunkach.

Osad blokujący pojawia się w miejscach o małym przekroju: w perlatorach, w sitkach zaworów, w dyszach słuchawki prysznicowej, w elektrozaworach pralki. Objawia się słabszym strumieniem, rozpryskiem na boki i dłuższym napełnianiem urządzeń. Tutaj efekt bywa najbardziej dokuczliwy przy najmniejszej ilości osadu.

Kolejność działania wynika z tej listy sama: najpierw miejsca kosztowne i blokujące, dopiero potem kosmetyka. Praktyczne wskazówki, jak to zrobić bez uszkodzenia sprzętu, zebrano we wpisie /notatnik/odkamienianie-bez-wpadek/.

Twarda woda a mydło, pranie i skóra

Wapń i magnez reagują ze składnikami mydła, przez co w twardej wodzie piana powstaje trudniej, a na powierzchniach zostaje mydlany osad. Stąd biorą się dwa zjawiska znane każdemu, kto przeprowadził się między miastami: w miękkiej wodzie mydło „nie chce się zmyć", a w twardej trzeba go zużyć więcej, żeby uzyskać ten sam efekt.

Podobnie jest przy praniu. Detergenty zawierają składniki zmniejszające wpływ twardości, a dozowanie na opakowaniu bywa podane osobno dla wody miękkiej, średniej i twardej — znajomość własnej twardości pozwala dozować zgodnie z instrukcją zamiast na oko.

Wpływ twardości na skórę i włosy jest częstym tematem reklam. To pytanie z zakresu zdrowia i pielęgnacji, więc serwis go nie rozstrzyga; przy dolegliwościach skórnych właściwym adresem jest lekarz.

Co robi zmiękczacz, a czego nie robi

Domowy zmiękczacz jonowymienny to zbiornik ze złożem, przez które przepływa woda. Złoże wymienia jony wapnia i magnezu na jony sodu, a gdy się wysyci, urządzenie regeneruje je solą i zrzuca popłuczyny do kanalizacji. Efektem jest woda o mniejszej twardości w całym domu albo w wybranej części instalacji.

Trzy rzeczy warto rozumieć przed decyzją.

Zmiękczacz nie jest filtrem do picia. Nie odpowiada za mikrobiologię, nie usuwa substancji organicznych i nie zmienia smaku w sposób, który zwykle ma się na myśli, mówiąc o filtracji — bywa więc łączony z osobnym filtrem w kuchni.

Zmiękczanie zwiększa zawartość sodu w wodzie. Ma to znaczenie dla osób, którym zalecono ograniczenie sodu w diecie — to pytanie do lekarza, nie do instalatora, i warto je zadać przed montażem, a nie po nim.

Urządzenie wymaga obsługi. Trzeba uzupełniać sól, kontrolować nastawy, dbać o odpływ popłuczyn i pamiętać, że zmiękczacz zajmuje miejsce i wymaga przyłączy. Dobór urządzenia zależy od twardości wody, liczby domowników i rozbiorów — robi to instalator na podstawie danych, a nie ogólnej tabeli z internetu.

Urządzenia „bezchemiczne" i jak o nie pytać

Na rynku są też urządzenia zapowiadające ograniczenie osadu bez soli i bez zmiany składu wody, oparte na działaniu pola magnetycznego lub elektrycznego. Opinie o ich skuteczności bywają rozbieżne, a warunki, w których miałyby działać, są różnie opisywane przez producentów.

Zamiast rozstrzygać spór, warto zadać sprzedawcy trzy pytania i posłuchać odpowiedzi. Na czym opiera się deklarowany efekt i czy istnieją wyniki badań wykonanych przez podmiot niezależny od producenta. W jakich warunkach efekt zanika — przy jakiej twardości, jakim przepływie, jakiej temperaturze. Jakie są warunki zwrotu, jeżeli po sezonie osad będzie taki sam. Uczciwy sprzedawca odpowie konkretnie; brak odpowiedzi też jest odpowiedzią.

Co zapisać, zanim cokolwiek kupisz

Zanim pojawi się jakikolwiek wydatek, warto mieć na kartce cztery informacje: twardość wody dla swojego adresu wraz z jednostką i źródłem, listę miejsc, w których osad faktycznie przeszkadza, informację o tym, czy woda pochodzi z wodociągu, czy z własnej studni, oraz zdanie mówiące, co ma się zmienić. Z takim zestawem rozmowa z instalatorem albo sprzedawcą wygląda zupełnie inaczej i kończy się dobraniem rozwiązania zamiast sprzedaniem urządzenia.

Jeżeli oprócz osadu przeszkadza też smak albo zapach wody, to osobna sprawa i osobny dział: /filtry-do-wody/.

Przejdź do przeglądu filtrów